Ślub plenerowy na pełnym luzie – Cicha 23 i upał, który roztapia nawet stresy
Nie wiem, kto pierwszy wpadł na pomysł, żeby brać ślub w środku lipca, ale Natalia i Andrzej udowodnili, że to może być strzał w dziesiątkę. Ślub plenerowy w Cicha23 Event Place, czyli malowniczym zakątku nieopodal Warszawy, to był miks wzruszeń, dobrej energii i… sporego zapotrzebowania na wodę z miętą. Ceremonia odbyła się pod gołym niebem, a emocji nie trzeba było szukać na zdjęciach – one wręcz wylewały się z kadru. Niejeden fotograf ślubny z Warszawy, marzy by fotografować wesele w Cicha23 bo to miejsce przyciąga pozytywnych ludzi. Ludzi dla których liczą się takie kadry – zero sztucznego pozowania, za to dużo autentyczności i momentów, które zostają w głowie na długo. Choć był to ślub cywilny, atmosfera bardziej przypominała kameralny festiwal miłości niż urzędową formalność. I właśnie tak powinno być!
Zdjęcia ślubne w dokumentalnym stylu – czyli emocje, pies i trochę potu
Natalia i Andrzej to para, z którą od razu wiadomo, że będzie dobrze. Mają psa rasy Samoyed – białego jak śmietanka do lodów i równie słodkiego – który nie tylko pięknie pozował, ale też kradł show lepiej niż niejeden drużba. Podczas krótkiej sesji złapaliśmy kilka wspólnych kadrów, które totalnie oddają ich energię. Ich zdjęcia ślubne to esencja tego, co kocham w pracy fotografa – dokumentalny styl, bez ciśnienia i zbędnych instrukcji. A suknia Natalii od Rue De Seine? Czyste boho, które genialnie zagrało w naturalnej przestrzeni Cichej23. Fotograf ślubny Warszawa to hasło, pod którym działam, ale jeśli mogę wyjechać za miasto i robić zdjęcia w takim miejscu jak stodoła na wesele blisko Warszawy, to pakuję sprzęt bez mrugnięcia okiem.
Duża Stajnia, wielka energia – slow wedding, który miał duszę
Wesele odbyło się w Dużej Stajni – czyli przestrzeni, która łączy klimat rustykalny z luzem typowym dla slow weddingów. Całość została przepięknie udekorowana przez Agatę z Floralmess – kolorowe kwiaty, lekko boho vibe i żadnej przesady. Tak to się robi! To nie była impreza z katalogu, tylko prawdziwe świętowanie – każdy element był „ich”. Ludzie czuli się swobodnie, a ja jako fotograf ślubny dokumentalny mogłem swobodnie łapać prawdziwe chwile – bez reżyserki, bez krzyku „spójrzcie tutaj”. Kiedy Andrzej zatańczył pierwszy taniec na bosaka, wiedziałem, że to nie będzie typowe wesele. I miałem rację.
A co najlepsze – nie byłem sam w tym podejściu. Razem ze mną pracował Piotrek z ladamoment.pl – genialny filmowiec, który myśli o swojej pracy podobnie jak ja. Zamiast kreowania rzeczywistości, łapie prawdziwe emocje, relacje, momenty. Zero sztuczności, za to 100% prawdy. I to było widać – między nami była idealna harmonia, żadnego wchodzenia sobie w kadr czy walki o uwagę pary młodej. Taki team to złoto.
Jeśli marzy Wam się reportaż ślubny, który pokaże Waszą historię dokładnie taką, jaka była – bez pozowania, bez sztuczności, ale z sercem i emocjami – to dobrze trafiliście. Nazywam się Szymon Nykiel i choć nie jestem fotografem ślubnym z Warszawy, to bywam tu stosunkowo często, bo pracuję wszędzie tam, gdzie dzieją się prawdziwe emocje – niezależnie od kodu pocztowego.
Macie w planach ślub plenerowy, wesele w stodole albo po prostu chcecie zdjęcia, które nie będą tylko “ładne”, ale też prawdziwe? Odezwijcie się – może to właśnie ja sfotografuję Waszą historię.