Wesele w Pałacu Wojanów – z greckim temperamentem i brytyjskim luzem | MICHALINA & CHRIS

Międzynarodowe wesele w Pałacu Wojanów, greckie tradycje, ceremonia w cerkwi i reportaż pełen prawdziwych emocji. Zobacz historię Michaliny i Chrisa.
Pop nakłada złote wieńce korony na głowę pary młodej - ceremonia zaślubin w obrządku grekokatolickim

Wesele w Pałacu Wojanów. Historia, w której dwa razy usłyszeli moje nazwisko

Są polecenia.

I są polecenia tak absurdalne, że aż zaczynasz wierzyć, że wszechświat czasem lubi się pobawić.

Michalina wychowała się w Wielkiej Brytanii. Chris jest Greko-Brytyjczykiem. Oboje mieszkają w Londynie i szukali fotografa na swój ślub w Polsce.

Pierwszy raz trafili na mnie całkiem normalnie. Chris pracował z Szymonem, którego ślub fotografowałem rok wcześniej w Dworze w Tomaszowicach. Po prostu usłyszał:

„Jak szukacie fotografa, odezwijcie się do Szymona Nykiela.”

No dobra. Jedno polecenie. Fajnie.

Kilka tygodni później przylatują do Polski oglądać potencjalne miejsca na wesele. Jednym z nich był Pałac Wąsowo.

Tyle że dzień wcześniej fotografowałem tam ślub Ady i Luke’a.

Następnego dnia Michalina i Chris spacerują po pałacu i… wpadają na Parę Młodą.

Kilka minut rozmowy, pytania o organizację, jedzenie, noclegi… weselne small talki. Ada rzuca: 

„Ale możemy Wam polecić super fotografa ślubnego! To napewno! Właśnie wrzucił zapowiedź naszego ślubu na stories”

Chris odpala telefon. Patrzy. I… znowu ja. Pomyśleli wtedy, że jeśli drugi raz dostają polecenie od ludzi, których nigdy wcześniej na oczy nie widzieli, to chyba nie ma sensu dalej kombinować.

Nie ukrywam — też bym to uznał za całkiem mocny znak.


Wesele w Pałacu Wojanów z greckim temperamentem

Ostatecznie wybór padł na Pałac Wojanów.

To było jedno z tych wesel, na których po pięciu minutach wiesz, że będzie się działo.

Goście przyjechali głównie z Wielkiej Brytanii, ale w żyłach płynęła mieszanka greckiej i polskiej krwi. Już podczas przygotowań było czuć, że spokojnego reportażu raczej z tego nie będzie.

I bardzo dobrze.


Greckie przygotowania pana młodego to zupełnie inna dyscyplina sportu

Jeżeli ktoś uważa, że przygotowania pana młodego to dziesięć minut zakładania marynarki i trzy zdjęcia z whisky w dłoni, to… powinien kiedyś trafić na grecki ślub.

Tam ubieranie pana młodego jest wydarzeniem samym w sobie. Pokój pełen ludzi. Każdy coś poprawia. Każdy coś komentuje. Ktoś nalewa. Ktoś przytula, a ktoś śpiewa. I wszystko jednocześnie.

Fotograficzny chaos. Czyli moje naturalne środowisko.


Cerkiew, kadzidło i ceremonia, której nie da się fotografować na autopilocie

Ślub odbył się w cerkwi Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Jeleniej Górze.

Lubię takie ceremonie – nie dlatego, że są egzotyczne.

Dlatego, że wszystko dzieje się wolniej. Jest więcej symboli, więcej rytuałów i dużo więcej momentów, które łatwo przegapić, jeśli fotograf skupia się wyłącznie na Parze Młodej.

A przecież reportaż nigdy nie jest tylko o dwóch osobach. To również rodzice, dziadkowie, świadkowie i cała masa drobnych reakcji dziejących się gdzieś obok. To właśnie tam najczęściej znajduję swoje ulubione kadry.


Cocktail party i wesele w Pałacu Wojanów. Mój ulubiony moment wesela.

Nie pierwszy taniec. Nie tort. Cocktail party.

To jest ten moment, kiedy nikt jeszcze nie myśli o harmonogramie. Ludzie po prostu… są ze sobą.

Rozmawiają. Śmieją się. Poznają. Przytulają. A dzieci biegają między stolikami.

Ktoś macha kieliszkiem tak energicznie, że za chwilę wydarzy się coś, czego nie da się zaplanować.

I właśnie dlatego uwielbiam ten fragment dnia.

Nikt nie patrzy wtedy na fotografa.

A ja mogę robić dokładnie to, co lubię najbardziej — opowiadać historię, zamiast ją ustawiać.

Wesele w Pałacu Wojanów – miejsce, które sprzyja prawdziwym emocjom

Każdy reportaż jest inny, ale są miejsca, które potrafią wyciągnąć z ludzi to, co najważniejsze. Pałac Wojanówzdecydowanie należy do tej grupy. Przestronne ogrody, eleganckie wnętrza i duży dziedziniec sprawiają, że goście mają przestrzeń do swobodnych rozmów, spotkań i wspólnego świętowania. A właśnie z takich, niepozornych momentów najczęściej powstają moje ulubione zdjęcia.

Reportaż z wesela Michaliny i Chrisa był dla mnie wyjątkowy nie tylko ze względu na polsko-grecko-brytyjskie korzenie Pary Młodej, ale również historię, dzięki której nasze drogi się przecięły. Dwa zupełnie niezależne polecenia, dwa różne miejsca w Polsce i jedna decyzja, która zaprowadziła nas do Pałacu Wojanów.

Jeżeli planujecie wesele w Pałacu Wojanów i szukacie fotografa, który zamiast ustawiania ludzi woli opowiadać historię pełną emocji, relacji i autentycznych momentów, będzie mi miło poznać Waszą historię. Każde wesele jest inne i właśnie dlatego od szukania „idealnych ujęć” bardziej interesuje mnie uchwycenie tego, co wydarzy się tylko raz.